niedziela, 28 lipca 2013

Top 10 K Indie/K Pop Songs - Najbardziej niedoceniane koreańskie piosenki!

Hej! Dziś kolejny post listowy! Muszę przyznać, że przeglądanie i przesłuchiwanie mojej playlisty jest wyjątkowo przyjemne i najchętniej zrobiłabym pełno takich rankingów od razu. Dziś zajmę się piosenkami "indie". Jednak trochę oszukam, bo nie wszystkie piosenki będą strikte z gatunku indie. Będą to raczej piosenki indie, dance, elektronika a nawet k-popowe i wszystko inne, co wam przyjdzie do głowy słuchając tych piosenek. Ja w wielu przypadkach mam problem z określeniem gatunku ale mam to w tyłku, kryterium wyróżniającym jest dla mnie fakt, że te piosenki są mniej znane międzynarodowej publice (bo Korea lubi Indie XD). Często rozmawiając ze znajomymi wkręconymi w k-pop, którzy siedzą w tym głębiej niż ja, zaginam ich tymi piosenkami i wywołuję dziki zachwyt! :D

1. Clazzi - This is how we feel
Spodziewaliście się Love & Hate? Ha! Mam was! Moim zdaniem, nie odbierając Love & Hate glorii, jest to najlepsza piosenka z albumu Infant. Poza tym spełnia warunek bycia niedocenianą :) Jeśli nie znacie Dj Clazzi to koniecznie musicie posłuchać takich piosenek jak Love & Hate, 40 Nights czy Sexi Doll.

2. Nell - The Day Before
To piosenka, która wyciśnie z was łzy... wiele razy. Nie mogę już patrzeć na teledysk a nawet sama piosenka ściska moje małe serduszko i wywołuje Posttraumatic Stress Disorder. Jeśli jesteście wrażliwi nie polecam zapętlać - nawet jeśli bardzo, bardzo chcecie!

3. The Koxx - Take me far from home
Oł maj gad! Nie mogę się nachwalić, jeśli idzie o ten kawałek. Piosenka jest świetna, teledysk jest świetny... cóż więcej mogę powiedzieć? Po prostu posłuchajcie :)


4. Sunny Hill - Tag
Zawsze mnie dziwi, że nawet zatwardziałym fanom k-popu jakimś cudem udaje się pominąć ten band. Jeśli już ktoś ich kojarzy to z Grasshopper Song (świetny kawałek) ale muszę przyznać, że wystarczy pogrzebać w ich muzyce, żeby znaleźć całą kupę (XD) genialnych piosenek.


5. Urban Zakapa - All the same
Urban Zakapa lubią takie spokojne klimaty a ja lubię Urban Zakapa :P Piękne głosy - warto ich posłuchać!


6. Hot Potato - Pillow
Kiedy odkryłam Hot Potato mało się nie posikałam. Świetny głos! Pillow mnie rozmiękcza i naprawdę nie rozumiem - czemu więcej ludzi o Gorącym Ziemniaku nie wie?!


7. Roy Kim - Bom Bom Bom
Absolutnie przeurocza piosenka :) Poprawia nastrój! Dlaczego tak niewiele osób go zna?


8. Lee Seung-Woo i Hwee Sung - Should I Catch the Flu
Love it long time. Jak dla mnie świetna piosenka a Lee Soung Woo sprawił, że trochę zainteresowałam się Soulstar :) Jakim cudem nikt tego nie zna? Piosenka jest po prostu przesłodka!


9. Busker Busker - Cherry Blossom Ending
How cute is this MV? Busker Busker poznałam dzięki Eat Your Kimchi i cóż... niektóre piosenki mają świetne! I dziwi mnie, ze podobno są znani w Korei, bo nikt z moich zakejpopowanych znajomych ich nie kojarzy! A warto!

10. Seo In Young - Anymore
Na początku z rezerwą podchodziłam do tej piosenki. Po jakimś czasie zaczęłam dopiero ją doceniać i teraz na stałe siedzi w mojej playliście. I choć teledysk mógłby dla mnie nie istnieć, to dziwi mnie ledwie pół miliona wyświetleń ;/

Jakie są wasze typy niedocenianych piosenek? Rzucajcie je w komentarzach! Ja pewnie kilka bym jeszcze znalazłam ale te zdecydowanie wywołują u większości ludzi reakcję "jak ja mogłam bez tego żyć?" :D


--------------------------------------------------------- UWAGA, żadne w powyższych treści nie mają na celu obrażać artystów zaangażowanych w produkcję danego dzieła. Lubimy i szanujemy kulturę dalekowschodnią oraz doceniamy jej wytwory. Mamy jednak prawo do subiektywnej opinii na temat określonych rzeczy i korzystamy z niego. Dzielimy się naszymi opiniami w celach czysto rozrywkowych i mamy nadzieję, że również podejdziecie do nich z humorem.

sobota, 27 lipca 2013

My TOP 10 K-POP Songs! - Piosenki, które nie dadzą ci spokoju i nigdy się nie znudzą!

Lato i wakacje to czas wszelkich list i rankingów więc dzisiaj mój bardzo subiektywny ranking piosenek Kpopowych :) W rankingu postanowiłam wpisać nie tylko piosenki, które strasznie lubię ale też te, których fenomen polega na tym, że po prostu z upływem czasu mi się nie znudziły! Pewnie kilka świetnych kawałków się tu nie zmieści ale będą i inne rankingi więc proszę się nie zrażać :)

1. TVXQ -  Mirotic
To jest jedna z tych piosenek, które od razu wpadają w ucho i które się nigdy nie nudzą. Jeśli nie znacie tego kawałka to jest idealny na rozpoczęcie przygody z Kpopem! Wracam do tej piosenki od pewnie jakichś 3 lat non-stop a jak już wrócę to słucham godzinami podśpiewując sobie refren :) (pisząc ten fragment przesłuchałam ją już 3 razy, ogłuszając przy okazji mojego chłopaka :P).
2. EXO - What is love?
EXO było dla mnie odkryciem zeszłego roku. To jak bardzo ich lubię odzwierciedla fakt, że są na 2 miejscu za legendarną wręcz piosenką :P (MIROTIC RZĄDZI ŚWIATEM!). Trudno mi powiedzieć, czy bardziej podobało mi się Angel czy What is love ale zbierając wszystko do kupy wygrywa What is love. Plus za teledysk :) Polecam jednak przesłuchać też Angel, która to jest świetną balladą (tylko te boysbandowe chórki trochę niszczą klimat :P). 

3. G Dragon - That XX
Kiedyś nie byłam wielką fanką G Dragona. Znałam Heartbreakera i Breath i może kilka innych piosenek - tyle, żadnego szału. Nie spodziewałam się, że tak porwie mnie One of a kind i That XX. Obie te piosenki są cały czas na mojej liście i cały czas je męczę!

4. Lee Hi - It's Over
To pierwsza jej piosenka, którą mnie całkiem kupiła. Pierwsza czyli 1,2,3,4 była spoko ale It's Over była już całkiem w moim stylu. Męczyłam ją i męczyłam. W zasadzie dalej męczę :)

5. Shinee -Sherlock
Ta piosenka mnie zmiotła na początku. Po prostu do tej pory wcale nie jarałam się Shinee a tu całkiem kurka wpadający w ucho kawałek. I przyznam się, że męczyłam to tak długo, że przez jakiś czas już po prostu nie mogłam jej słuchać. Ale już mi przeszło! :)

6. IU - You & I
Ta piosenka mi się spodobała ale nie urzekła mnie od razu. Po jakimś czasie jakoś tak zaczęła ta melodia mnie prześladować, odszukałam piosenkę i od tamtej pory męczę ją co jakiś czas nieudolnie podrygując, bo trzeba przyznać, że taniec w MV jest przesłodki!
Nie doceniam tylko wstępu który trwa ponad minutę :P i ogólnie wolę skróconą, czterominutową wersję ale MV ma coś w sobie wiec zamieszczam całość :)

7. F.T. Island - I wish
O jaaaa, jakże nie doceniałam tej piosenki na początku. Lubię F.T. Island ale nie jestem zagorzałą psychofanką (jeszcze) i kiedy pierwszy raz usłyszałam ten kawałek to początek mnie mega zniechęcił i wyłączyłam całość zanim Lee HongKi doszedł do tego super freaking rewelacyjnego refrenu. Potem usłyszałam gdzieś fragment refrenu i z uporem maniaka przesłuchiwałam piosenki F.T. Island żeby znaleźć I Wish. Jest to jedna z tych mega energetyzujących piosenek. Świetna do słuchania rano - zapewnia energię na cały dzień a refren seryjnie NIGDY się nie nudzi!!
8. BoA - The Shadow
BoA to już legenda K-Popu, więc i ona musi się tu pojawić. Piosenka, którą ja osobiście ubóstwiam i której mogę słuchać bez końca jest The Shadow. Zawsze jak się kończy to mam takie wrażenie, że się skończyła za szybko i muszę przesłuchać ją jeszcze raz! :)

9. Block B - Nillili Mambo
Do tej pory nie mogę zapamiętać jak to zapisać ale cóż :D Pierwsze przesłuchanie i co? - szału bez. Kolejne przesłuchania i dzika miłość. Nie wracam do tej piosenki aż tak często jak do tych powyżej ale jak już ją znajdę na playliście to klękajcie narody - 2 dni wycięte z życiorysu! Oni sprawiają, że "oki doki" brzmi cool!

10. Super Junior - ?
Koniecznie musiałam na listę wsadzić SuJu ale tu wybór jest Siupa Trudny! Szczerze mówiąc (tak najzupełniej szczerze) moją ulubioną ich piosenką jest S.O.L.O. śpiewana przez SuJu-M do dramy Skip Beat ale to nie po koreańsku, więc nie będę oszukiwać i nie będę wciągać jej na listę. Co nie sprawia, że wybór jest łatwiejszy! Często wracam do Mr. Simple, Sexy, Free and Single, Spy, Sorry, Sorry i Bonamana. Ale myślę, że najczęściej słucham... oh god why? Dlaczego muszę się do tego przyznawać? SPY! Nieee, żartuję :P Co prawda faktycznie na początku nie znosiłam tej piosenki a teraz lubię jej słuchać ale zdecydowanie lepsza jest Sorry, Sorry! Każdy fan K-Popu musi ją znać!

Zgadzacie się z moją listą? Jak macie własne typy podajcie je w komentarzu - chętnie poczytam. Lista byłaby o wiele dłuższa ale stwierdziłam, że podzielę swoje ulubione piosenki i stworzę kilka list. Np ulubione ballady, ulubione piosenki girlsbandów, ulubione piosenki k-indie itd. Jeśli jesteście ciekawe co się tam znajdzie to polecam śledzić kolejne notki :)
Pozdrawiam!

--------------------------------------------------------- 
UWAGA, żadne w powyższych treści nie mają na celu obrażać artystów zaangażowanych w produkcję danego dzieła. Lubimy i szanujemy kulturę dalekowschodnią oraz doceniamy jej wytwory. Mamy jednak prawo do subiektywnej opinii na temat określonych rzeczy i korzystamy z niego. Dzielimy się naszymi opiniami w celach czysto rozrywkowych i mamy nadzieję, że również podejdziecie do nich z humorem.

czwartek, 4 lipca 2013

Dramacrazy is no more!

Dzisiaj z bardzo, bardzo, baaaaaardzo smutnymi wiadomościami.
Twórcy dramacrazy.net postanowili zamknąć stronę.

Niestety, administracja serwisu jest na tyle enigmatyczna, że nie wiemy, co jest dokładnie przyczyną tej decyzji. Najprawdopodobniej chodzi o prawa autorskie (jak zawsze). Szkoda, bo Dramacrazy była chyba najlepszym miejscem w sieci streamującym dramy ;(

Jeśli macie ochotę pożegnać się z twórcami i/lub innymi użytkownikami serwisu - możecie to zrobić jeszcze przez kilka godzin (zapewne) na forum: http://www.animecrazy.net/forums/

źródło: pepe.com

---------------------------------------------------------
UWAGA, żadne w powyższych treści nie mają na celu obrażać artystów zaangażowanych w produkcję danego dzieła. Lubimy i szanujemy kulturę dalekowschodnią oraz doceniamy jej wytwory. Mamy jednak prawo do subiektywnej opinii na temat określonych rzeczy i korzystamy z niego. Dzielimy się naszymi opiniami w celach czysto rozrywkowych i mamy nadzieję, że również podejdziecie do nich z humorem.

niedziela, 23 czerwca 2013

Drama: Hot on Air! [czerwiec 2013]

No i wreszcie wakacje!
Powiem wam szczerze, że im dłużej człowiek studiuje, tym bardziej docenia te szczęśliwe 3 miesiące w roku, kiedy to nie trzeba zasuwać na zajęcia, a słowo "Java" czyta tylko przy okazji wizyt na Joemonsterze :)

Na szczęście (albo i nieszczęście) sesja jest również idealnym momentem na nadrabianie zaległości w serialach, animkach i dramach - i nie korzystanie z takiej okazji byłoby karygodne.
Co zatem piszczy w trawie dramowej?

Niestety... zapanowała jakaś taka posucha w ostatnich miesiącach. Szczerze przyznam, że od stycznia i Flower Boy Next Door ♥ nic mnie nie skusiło na tyle, żebym obejrzała to coś do końca.
ALE! Na szczęście, w ostatnich dwóch miesiącach pojawiły się pozycje na których warto zawiesić oko (takie, które warto mijać szerokim łukiem, niestety, też).

WARTO:
Dating Agency: Cyrano
źródło: Dramawiki
Mój absolutny numer jeden w tym sezonie!
Do tej pory pojawiło się już 8 odcinków, więc jesteśmy w połowie dramy i... jest przezabawnie!

Fabuła:
Gong Min Young (gra ją Sooyoung z Girls' Generation), pracująca w zwyczajnym biurze matrymonialnym, w dosyć nieprzyjemnych dla niej okolicznościach poznaje członków Cyrano Dating Agency i zostaje zwolniona z pracy. 
Otrzymuje propozycję zatrudnienia się w Agencji Cyrano. Tylko, że tutaj kojarzenie par odbywa się w dosyć niecodzienny sposób. Seo Byung Hoon i jego ekipa, z wykorzystaniem podsłuchów, kamer, mikrofonów ukrytych w uchu i tricków psychologii behawioralnej udowadniają, że miłość to tylko reakcja chemiczna organizmu i że każdego można rozkochać w każdym.
Min Young ma zgoła odmienne zdanie w tej kwestii i stara się przekonać Buyng Hoona, że jego wizja miłości jest nieprawdziwa. Ich niezgoda jest źródłem ciągłych sprzeczek, ale wiadomo - kto się czubi... :)
W tle oglądamy perypetie innych członków zespołu Cyrano i poznajemy historię, która spowodowała, że Byung Hoon zdaje się być "robotem bez serca" (tylko pozornie).


Postaci:
Gong Min Young jest sympatyczną młodą kobietką z bardzo romantyczną wizją świata. Idealna główna bohaterka - zabawna, energiczna, niezbyt mądra, ale raczej inteligentna, kieruje się emocjami w działaniu :) W kaszę sobie dmuchać nie da.

Seo Byung Hoon jest jej idealnym przeciwieństwem - poważny, wyważony, myślący analitycznie. Taki typowy "zimny typ". Szybko się jednak rozkręca.
Ogólnie, ta para przypomina mi bardzo bohaterów The King of Dramas, którą to dramę mocno mocno polecam!
Nie możemy jednak zapomnieć, ze w tle kręci się też "ten drugi" - właściciel restauracji na przeciwko biura agencji Cha Seung Pyo :D Fajna postać, bo trochę mroczna.

W agencji pojawiają się różni klienci i ich historie stanowią tło dla głównej fabuły serialu. Co ciekawe, klientów grają znani aktorzy i idole, np. Tae Min z SHINee, czy popularny ostatnio Lee Kwang Soo. Przewija się nawet Gong Yoo z Coffe Prince'a :)


Jednym z klientów agencji jest Ray, koreański idol, grany przez Taemina z SHINee
Powiem wam w sekrecie, że Taemin, aktorsko, nawet dał radę O.O

Ciekawostka:
Drama oparta jest oparta na koreańskim filmie z 2010r. - Cyrano Agency, w którym rolę Min Young gra Park Shin Hye (You're Beautiful, Flower Boy Next Door) :D Jeszcze nie widziałam, bo nie chcę sobie psuć zakończenia dramy, ale potem na pewno, na pewno <oczka jej się świecą>

Ogólnie - drama jest sympatyczna, pojawia się w niej wiele zabawnych sytuacji i postaci. W połowie sezonu jest nadal lekka i nie łzawa, za co dostaje ode mnie WIELGACHNEGO plusa.


ABSOLUTNIE NIE WARTO:
Nail Shop Paris
Źródło: Dramawiki
Generalnie, kocham gender-bender, ale muszę też bez bicia przyznać, że tutaj nie przebrnęłam nawet przez pierwszy odcinek. Bolało, oj bolało >_<

Nail Shop jest jedną z tych dram, które pisze się i nagrywa po to tylko, żeby młode pokolenie idolów mogło pokazać się na ekranie. Tutaj mamy więc liderkę KARA - Gyul i Cheon Dunga z MBLAQ. I sama nie wiem, kto gorzej gra. 

Fabuła:
Hong Yeo Joo jest pisarką, która nie może podpisać kontraktu na nową książkę, ponieważ jest oskarżana o plagiat. Aby udowodnić, że jest pisarzem z prawdziwego zdarzenia postanawia poszukać inspiracji "na mieście". Podczas swojej eskapady, na dworcu napotyka Alexa (nie gra go Thunder, no worries :D), który rozbraja mężczyznę napastującego jedną z kobiet czekających na pociąg. Postanawia go śledzić. Trafia za nim do Nail Shop Paris - salonu pielęgnacji paznokci, w którym pracują... sami mężczyźni. 
Aby dowiedzieć się więcej o Aleksie, który ma stanowić prototyp głównego bohatera nowej powieści, Yeo Joo postanawia przebrać się za mężczyznę i zdobyć pracę w Nail Shop Paris.

Tyle mniej więcej dzieje się przez pierwsze 5-8 minut dramy. Masakra. Już na początku mamy takie WTF?! Motywacja głównej bohaterki jest naciągana jak guma od majtek, cała historia ledwo się kupy trzyma, ale to dopiero początek ekranowej masakry.
Macie czasem tak, że oglądając wyjątkowo głupawe sceny filmów zakrywacie oczy, bo wstyd wam za to, co wyprawiają bohaterowie? Ja zakrywałam oczy przez połowę pierwszego odcinka. Czaicie laskę, której pierwsze, najpierwsze zdanie skierowane do obiektu swoich badań (kiedy jest już przebrana za faceta i stoją w towarzystwie chyba trzech innych chłopów) brzmi "jakie masz hobby"? I która 5 minut później pakuje się z łapami do jego szafki pracowniczej, żeby ją przeszukać? Żenada. 

Ale może któraś z was oglądała więcej odcinków Nail Shopa i ma odmienne zdanie? :)

Nie z nowości:
Btw, jeśli macie ochotę na historyczną C-Dramę, to polecam wam In Love With Power. Leciało to to w grudniu 2012 w Chinach i robiło furorę. Siedziałyśmy z kumpelą w naszym pokoju hostelowym i gapiłyśmy się w ekran wciągając nudle instant. Kumpela gapiła się dla strojów, ja - dla męskich ciach, bo nasza znajomość języka ograniczała się do xiè xie i nǐ hǎo :)

A wy jak spędzacie wakacje? I czy wyczaiłyście jakąś dobrą dramę ostatnimi czasy?

---------------------------------------------------------
UWAGA, żadne w powyższych treści nie mają na celu obrażać artystów zaangażowanych w produkcję danego dzieła. Lubimy i szanujemy kulturę dalekowschodnią oraz doceniamy jej wytwory. Mamy jednak prawo do subiektywnej opinii na temat określonych rzeczy i korzystamy z niego. Dzielimy się naszymi opiniami w celach czysto rozrywkowych i mamy nadzieję, że również podejdziecie do nich z humorem.

środa, 19 czerwca 2013

Korean hobo style

Nie mylić z boho!! Hobo style to taki mój skrót myślowy :D
Co znaczy hobo? To określenie na osobę bezdomną... kloszarda.
Cóż... niestety jest to dość popularny styl ubierania się, który napotykam ostatnio w wielu koreańskich dramach. Boziu jak mnie to denerwuje!! No ja rozumiem, że bohaterka nie ma dużo kasy (bo z zasady bohaterki dram są biedne, żeby mogły się zakochać w bogatym bohaterze duuuuuh) ale na Boga... narzucenie na siebie tony szmat nie jest rozwiązaniem.
Kiedyś już nad tym dywagowałam i rozmyślałam... najpierw pomyślałam, że może porównam sobie koreański street fashion z tym, co widzę na ekranie. Pudło - zdjęcia ulicznych kreacji nijak się miały do zadziwiającej ilości różnokolorowych szmat zarzucanych na bohaterki dram. Koreanki ubierają się "normalnie" (u know what I mean), są ubrania ciekawe, mniej ciekawe ale trudno trafić na kloszardowy styl. Szukając informacji na necie dowiedziałam się, że styl ten podobno odzwierciedla sposób ubierania się ulzzangów. Wiecie... jestę hipsterę. No okeeeeeeej, powiedzmy, czasem faktycznie nie wygląda to źle (przykład na samym końcu posta). Czasem!
Jednak większość tych kreacji jest paskudna i na prawdę nie rozumiem, czemu to robią tym biednym dziewczynom. Może faktycznie jakiś szalony stylista myśli, że to wygląda dobrze? A może to jakaś hiperbola tej ich biedoty? Naprawdę nie wiem. Wiem jedno - to zjawisko istnieje i krzywdzi oczy widzów koreańskich dram na całym świecie! Same zobaczcie!!

Moja ulubiona fashionistka - Wi Me Ri z Mary stayed out all night

Oczywiście Me Ri nie jest sama:
Flower Boy Next Door
Po lewej widzimy gustowną parkę połączoną z grubym szalem, spódnicą, adidasami i skarpetami O_O


Full House II
 A nie sorry - zapomniałam, że ona faktycznie w dramie była stylistką (Boże dopomóż), można jej to szaleństwo ubraniowe wybaczyć... (nieeee!!).

Letnia odmiana tego stylu (tak jakby ktoś stwierdził, że ten styl to zwykła, zimowa cebula), czyli Personal taste

I poniżej jedna z niewielu dram gdzie narzucanie na siebie wielkiej parki faktycznie mi się w miarę podobało  - Fashion King. Bohaterka jest absolutnie śliczna i reszta jej ubrania jest dość prosta więc parka i szal grają pierwsze skrzypce  - nie ma tego przytłaczającego efektu tony wzorów, faktur i kij wie czego. Dam radę to przeżyć.

Bądźmy fair, to nie zdarza się w każdej dramie. Ale zdarza się stanowczo zbyt często! I boli :P (Wi Me Ri - skrzywdziłaś moją psychikę!!).
A może wam podoba się ten styl? Dla mnie jest ciemny, chaotyczny, niedbaly i choć każdą z tych cech osobno lubię, to wszystkie razem powodują, że taka stylówa mi się nie podoba.

Zauważyliście ten dziwny styl w dramach? Co o tym myślicie? Kojarzycie inne dramy, gdzie bohaterki są krzywdzone takim kloszardowym stylem? Już pomijam dramy, gdzie mają na sobie dresy (tak, myślę o was Rooftop Price i Coffee Prince) :D bo załóżmy, że to taki sportowy styl, który jest milą odmianą dla wyfiołkowanych zołz, które obowiązkowo pojawiają się w każdej dramie ale styl kloszardowy jak dla mnie przesadza w drugą stronę.

--------------------------------------------------------- UWAGA, żadne w powyższych treści nie mają na celu obrażać artystów zaangażowanych w produkcję danego dzieła. Lubimy i szanujemy kulturę dalekowschodnią oraz doceniamy jej wytwory. Mamy jednak prawo do subiektywnej opinii na temat określonych rzeczy i korzystamy z niego. Dzielimy się naszymi opiniami w celach czysto rozrywkowych i mamy nadzieję, że również podejdziecie do nich z humorem.